Skarga pauliańska a oddalenie wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej

Skarga pauliańska ma istotne znaczenie dla ogłaszania upadłości konsumenckiej. Okazuje się bowiem, że w myśl treści art.4914 ust.2 pkt 4) prawa upadłościowego (Pr.Up), sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli w okresie dziesięciu lat przed dniem zgłoszenia wniosku czynność prawna dłużnika została prawomocnie uznana za dokonana, z pokrzywdzeniem wierzycieli.

Przepisy dotyczące uznawania za bezskuteczne wobec wierzyciela czynności prawnych dokonanych przez dłużnika z pokrzywdzeniem wierzycieli, czyli tzw. skarga pauliańska (actio pauliana) zawarte są w kodeksie cywilnym (art.527 i nast.KC). Przepisy te mogą być zatem wykorzystywane przez wierzycieli w celu wywierania presji na dłużniku aby np. rozliczył się bo jeśli tego nie zrobi to wierzyciel wystąpi do sądu o uznanie danej czynności (np. darowizny domu lub samochodu lub sprzedaż urządzeń za zaniżoną kwotę) za bezskuteczną wobec niego albowiem zdziałaną z pokrzywdzeniem wierzyciela. W ten sposób ograniczyć może plany dłużnika związane z ogłaszaniem upadłości konsumenckiej i oddłużeniem (umorzeniem zobowiązań).

Literalne brzmienie przywołanego przepisu Pr.Up. wskazuje, że rozstrzygnięcie skargi pauliańskiej ma być prawomocne aby można było oddalić wniosek dłużnika o ogłoszenie jego upadłości. Sugeruje to, iż w interesie nierzetelnego dłużnika jest podjęcie szybkich działań w sprawie o ogłoszenie upadłości i jednocześnie przedłużanie sprawy sądowej dotyczącej skargi pauliańskiej. Z kolei w interesie wierzyciela jest to aby było inaczej, tzn. aby sprawa skargi pauliańskiej szybko zakończyła się (prawomocnie).

Ustawodawca wprowadza pewne „wentyle bezpieczeństwa” dla dłużnika albowiem nawet pomimo tych negatywnych zachowań dłużnika nie dojdzie do oddalenia wniosku upadłościowego, jeżeli „przeprowadzenie postępowania jest uzasadnione względami słuszności lub względami humanitarnymi”. Dłużnikowi może zatem zależeć na wykazaniu, iż w jego sytuacji zachodzą te szczególne okoliczności (np. chodzi o jakąś drobną umowę dotyczącą transakcji o niewielkiej wartości, a do tego dokonaną wiele lat wcześniej), choć ocena takiej argumentacji należeć będzie do sądu rozpoznającego wniosek upadłościowy.

Reasumując, w interesie dłużnika jest unikanie sytuacji, które mogłyby być podstawą do skutecznego skierowania do sądu tzw. skargi pauliańskiej.

Upadłość konsumencka a umyślne doprowadzenie do swej niewypłacalności

 

Upadłość konsumencka nie jest tym na co zawsze może liczyć niewypłacalny dłużnik. Wręcz przeciwnie. Przesłanek do oddalenia wniosku o ogłoszenie upadłości osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej jest wiele. Wśród nich jest sytuacja, w której dłużnik doprowadził do swej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Stanowi o tym art.4914 ust.1 prawa upadłościowego (PrUp).

Sąd upadłościowy bada zatem tzw. moralność płatniczą dłużnika. Idea jest zatem jasna. Jeśli celowo zadłużałeś się i wskutek tego nie jesteś w stanie zaspokoić wierzycieli to nie licz na możliwość oddłużenia (umorzenia zobowiązań). W przeciwnym razie dochodziłoby do promowania „krętaczy”. Przykładowo, jeżeli skazany jesteś za oszustwo wskazane w art. 286 § 1 K.k., to oznacza to, że popełniłeś przestępstwo umyślne, zaliczane do tzw. celowościowej odmiany przestępstw kierunkowych (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z 04.01.2011 r., sygn. akt III KK 181/10). W tym kontekście stwierdzić należy, iż ten kto zadłuża się z zamiarem niepłacenia długów (np. poprzez nadużycie przywilejów związanych z ogłoszeniem upadłości konsumenckiej) może być potraktowany jako oszust.

W konsekwencji powyższego, jeśli doprowadzenie do niewypłacalności nastąpiło nie z winy umyślnej, ani nie z rażącego niedbalstwa, lecz z powodu zwykłego niedbalstwa bądź w sposób niezawiniony, to brak przeszkód do ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Zatem lekkomyślność lub zwykłe niedbalstwo (a więc jeszcze nie rażące) nie są przeszkodą do ogłoszenia takiej upadłości i oddłużenia upadłego.

Wina umyślna, a więc umyślność działania może mieć miejsce wówczas, gdy dana osoba działa w świadomym zamiarze (chce dokonać naruszenia, tzw. dolus directus) lub czyni to w zamiarze ewentualnym, tzn. przewidując taką  możliwość, godzi się na nią (dolus eventualis).

Wina nieumyślna może przybrać formę lekkomyślności (tzn. dana osoba ma wyobrażenie co do skutku dokonania naruszenia, niemniej bezpodstawnie przypuszcza, że go uniknie) lub niedbalstwa (tzn. dana osoba nie ma wyobrażenia co do skutku braku swego powinnego działania pomimo tego, że mogła i powinna była je mieć).

Odnieśmy się zatem do przykładu. Osoba A poręczyła za zobowiązania osoby B. Osoba B po pewnym czasie okazała się niewypłacalna i nie spełniła zobowiązania wobec swego wierzyciela. Wierzyciel zwrócił się więc przeciwko poręczycielowi, tj. osobie A i uzyskał od niej pełną należność przysługującą mu pierwotnie od osoby B. Osoba A dokonała spłaty z pieniędzy pożyczonych od osoby C. Osoba A wystąpiła przeciwko osobie B o zwrot wypłaconej kwoty, lecz nie udało jej się odzyskać pieniędzy, przez co sama popadła w tarapaty finansowe i jest niewypłacalna (nie ma środków na spłatę własnych zobowiązań wobec osoby C). W takiej sytuacji osoba A ma realną szansę na ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Trudno bowiem mówić o tym, że doprowadziła do swej niewypłacalności umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa.

Konkludując, ogłoszenie upadłości konsumenckiej i oddłużenie (umorzenie zobowiązań) nie jest w świetle Pr.Up. „otwarte” dla wszystkich dłużników. Dlatego rolą dłużnika i jego pełnomocnika jest przedstawienie stanu faktycznego danej sprawy w taki sposób (o ile to oczywiście możliwe) aby nie uznawać, że doprowadzenie do upadłości nastąpiło wskutek winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa dłużnika.

Zmiany w upadłości konsumenckiej

Zmiany w upadłości konsumenckiej są potrzebne i co istotniejsze mają nastąpić. Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad kolejną zmianą przepisów. Wątpliwości może jednak budzić część założeń związanych z nowelizacją. To, że postępowania można i należy usprawnić raczej nie jest sporne. To, że ludziom należy dać szansę na „drugie życie”, na wyjście „z  dołka” i unikanie spychania do „szarej strefy”, też jest raczej bezsporne. Ale czy „odpuszczanie” tym, którzy umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa popadli w długi jest w porządku wobec wierzycieli? Czy rzeczywiście tolerowanie takich postaw służy interesowi publicznemu? Życie oczywiście to zweryfikuje. Upadłość konsumencka zyska wkrótce nową odsłonę.

Wygląda na to, że dłużnicy powinni być zadowoleni z planowanych zmian. Zobaczymy jaki przybiorą one ostateczny kształt. W znacznej mierze postępowania będą mogły być prowadzone krócej, zwłaszcza jeśli dłużnik nie ma majątku. Oddłużanie ma być szybsze. Dłużnicy – konsumenci mają mieć zapewnioną nieodpłatną pomoc prawną. Niewypłacalność umyślna lub wynikająca z rażącego niedbalstwa ma nie zamykać drogi do upadłości konsumenckiej, choć czas na spłatę długów miałby być w tym przypadku dłuższy (do 7 lat) niż typowy (do 3 lat, z możliwością wydłużenia o 1,5 roku). Po tych okresach nie ulegną jednak umorzeniu niektóre długi, np. wynikające z alimentów, renty, odszkodowania za wywołanie choroby, niezdolności do pracy, zasądzone grzywny i zadośćuczynienia, a także długi wynikające z przestępstwa. Wydaje się, że skorzystają z tych przepisów osoby, które wpadły w spiralę zadłużenia i zaciągały kolejne zobowiązania tylko po to aby spłacić (choćby w części) swe dotychczasowe długi. Kredyty, pożyczki, „chwilówki”, karty kredytowe niejako wsysały dłużników w kolejne długi. Niektórzy tylko po to aby odłożyć w czasie swe bankructwo dalej świadomie się zadłużali, a to dotychczas nie musiało wiązać się ze zrozumieniem ze strony sądu upadłościowego. Nowa upadłość konsumencka ma to jednak wkrótce zmienić.

Co ciekawe, zmiany przepisów mają dotyczyć również jednoosobowych firm. Tacy przedsiębiorcy mają być podobnie jak konsumenci objęci mechanizmem ochrony przed bezdomnością poprzez pozostawienie im odpowiedniej kwoty na najem mieszkania na okres od roku do dwóch lat. Jednym i drugim pozostawiony ma być majątek pozwalający na zabezpieczenie minimum socjalnego.

Nieściągalność każdej wierzytelności oddzielnie w kosztach uzyskania przychodów

Nieściągalność każdej wierzytelności oddzielnie w kosztach uzyskania przychodów, a nie odwoływanie się do nieściągalności w innych postępowaniach to istota wyroku NSA z 19.07.2017 r., w sprawie II FSK 1680/15.

NSA nie był tak wyrozumiały dla wierzycieli, jak uczynił to wcześniej WSA.

Sprawa dotyczyła problemu znanego wielu firmom. Spółka posiadająca kilka lub więcej wierzytelności o zapłatę należności, zaliczonych uprzednio do przychodów podatkowych, w stosunku do tego samego dłużnika, wynikających z realizacji tego samego kontraktu i prowadząca dotychczas  bezskuteczną egzekucję w stosunku do dłużnika chciałaby uniknąć kierowania wielu wniosków egzekucyjnych (związanych przecież z wydatkami i upływem czasu) przeciwko dłużnikowi, w stosunku do którego komornik uznawał egzekucję za bezskuteczną. Spółka uznawała, że skoro już posiada postanowienia o bezskuteczności egzekucji w części spraw przeciwko danemu dłużnikowi to kierowanie dalszych spraw na ścieżkę komorniczą jest zbędne. Uznano, iż taka sytuacja wystarcza do uznania pozostałych wierzytelności za nieściągalne i w związku z tym – zdaniem Spółki – możliwe jest zaliczenie takich wierzytelności do kosztów uzyskania przychodów. Dodajmy, że wierzytelności wynikały z tego samego kontraktu budowlanego i były wymagalne na dzień wydania postanowienia komornika o bezskuteczności egzekucji.

Wyrok NSA z dnia 19.07.2017 r., w sprawie II FSK 1680/15

NSA był innego zdania niż wierzyciel (Spółka) i stwierdził, co następuje:

Z dosłownej treści unormowania wynikającego z art. 16 ust. 1 pkt 25 lit. a u.p.d.o.p. i art. 16 ust. 2 pkt 1 u.p.d.o.p., a więc także dokonanej na tej podstawie wykładni językowej wynika jednoznacznie, że do kosztów uzyskania przychodów mogą być zaliczone wierzytelności, których nieściągalność została udokumentowana postanowieniem o nieściągalności, uznanym przez wierzyciela jako odpowiadającym stanowi faktycznemu, wydanym przez właściwy organ postępowania egzekucyjnego. Rozszerzanie zakresu analizowanej normy na inne jeszcze wierzytelności, przysługujące w stosunku do tego samego dłużnika w dacie wydania wzmiankowanego postanowienia, zmieniałoby w istocie treść przytoczonych przepisów, z których unormowanie to wynika. Stosując argumentowaną przez podatnika i Sąd pierwszej instancji wykładnię celowościową można by uzyskać regulację prawną o treści różnej od obowiązującej, która o innych, aniżeli udokumentowanych postanowieniem, o którym mowa w art. 16 ust. 2 pkt 1 u.p.d.o.p., wierzytelnościach nie stanowi. Wykładnia celowościowa jest wartościowym źródłem argumentów wykładni, jednakże nie można jej stosować w sposób, w wyniku którego można uzyskać odmienną od obowiązującej normę prawną. Racjonalizując treść badanego – obowiązującego – unormowania podnieść również można i należy, że sytuacja dłużnika spornych w ocenie podatkowej wierzytelności może się zmieniać, a więc nie można wykluczyć, że nieściągalne w określonym czasie wierzytelności mogą zastać w czasie przyszłego postępowania egzekucyjnego zaspokojone, na przykład z ujawnionego mienia, czy też z uzyskanych przez dłużnika środków.

Teza wyroku NSA brzmiała:

Norma prawna wynikająca z art. 16 ust. 1 pkt 25 lit. a. i art. 16 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jedn. Dz. U. z 2011 r., Nr 74, poz. 397 ze zm.) nie ma zastosowania do innych wierzytelności, aniżeli te, których nieściągalność została udokumentowana postanowieniem o nieściągalności, uznanym przez wierzyciela jako odpowiadającym stanowi faktycznemu, wydanym przez właściwy organ postępowania egzekucyjnego, nawet jeżeli byłyby to wierzytelności przysługujące w tym samym czasie w stosunku do tego samego dłużnika.”

Reasumując oznacza to, że aby ująć wierzytelność jako koszt uzyskania przychodu należy (zdaniem NSA) dysponować postanowieniem o umorzeniu bezskutecznej egzekucji w stosunku do konkretnej wierzytelności. Nie można zatem posiłkowo wykorzystywać postanowień wydanych w stosunku do tego samego dłużnika, lecz w postępowaniach nie dotyczących danej wierzytelności. Z praktycznego punktu widzenia orzeczenie to można uznać za niepożądane przez wierzycieli i nadmiernie komplikujące im życie. Odwrotnie jest w przypadku Fiskusa, który dzięki takiemu stanowisku NSA ma powody do zadowolenia.

Komornicy sądowi przegrali spór o VAT

Komornicy sądowi przegrali spór o VAT. Przesądził o tym Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów w dniu 27.07.2017 r., w sprawie o sygn. akt III CZP 97/16. Sąd uznał, że komornicy nie mogą podwyższać opłaty egzekucyjnej o podatek VAT. Oznacza to, że będą płacić VAT od opłat egzekucyjnych z własnej kieszeni. To aż 23 % dotychczas doliczanych do opłaty i ściąganych od dłużników. Komornicze zmartwienie to jednocześnie powód do radości dłużników, od których dotychczas komornicy ściągali pieniądze na ten podatek. Ich dotychczasowe praktyki budziły liczne zastrzeżenia i łączyły się niejednokrotnie z negatywnym odbiorem społecznym.

Pojawiają się już głosy, że sprawa trafi do Trybunału Sprawiedliwości UE bowiem komornicy nie chcą dać za wygraną. Zauważa się także, iż rozważane jest wprowadzenie przepisów w ustawie o komornikach sądowych, zgodnie z którym opłaty będą stanowić własność Skarbu Państwa wskutek czego nie zostaną objęte VAT, choć podatek ten dotyczyć będzie pobieranego przez komorników wynagrodzenia prowizyjnego.

Zła passa dla komorników trwa i zapowiadają się  kolejne bolesne dla tej grupy zawodowej zmiany prawne. Obniżone stawki za czynności komorników wydają się być już tylko kwestią czasu.

Obcięcie opłat komorniczych

Spłata długu bezpośrednio wierzycielowi czy za pośrednictwem komornika.

Obcięcie opłat komorniczych jest faktem. Zdecydował o tym Trybunał Konstytucyjny uznając, że art. 49 ust. 1 zdanie 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji w zakresie w jakim przewiduje pobranie od kwot wpłaconych przez dłużnika bezpośrednio komornikowi opłaty stosunkowej w wysokości 15 % wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej 1/10 i nie wyższej niż 30 krotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, jest niezgodny z zasadą poprawnej legislacji wywodzoną z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Krótko mówiąc, chodziło o to, że jeśli dłużnik po wezwaniu dobrowolnie spłaca zadłużenie za pośrednictwem komornika to praktyka naliczania 15 % opłaty nie jest prawidłowa. W takim przypadku komornik powinien naliczyć 5 %, czyli tyle, ile dłużnik zapłaciłby wierzycielowi.

Spłata długu bezpośrednio wierzycielowi czy za pośrednictwem komornika przestała już mieć dotychczasowe znaczenie. Faktyczne obcięcie opłat komorniczych usuwa dotychczasowe wątpliwości co do konstytucyjności przepisów.

Wyrok ten jest korzystny dla dłużników ale nie dla komorników. Dotychczasowa praktyka wskazywała, iż komornicy ściągali pełną – 15 % stawkę w zasadzie bez nakładu pracy. Zwykle nie informowali bowiem dłużnika o tym, że może uiścić dług do rąk wierzyciela i zapłacić niższą, tj. 5 % opłatę zgodnie z art. 49 ust. 2 wspomnianej ustawy o komornikach sadowych i egzekucji.

Trybunał Konstytucyjny zauważył, iż w efekcie dotychczasowej praktyki działanie dłużnika zgodne z wezwaniem komornika wciągało dłużnika w pułapkę opłaty trzykrotnie wyższej w porównaniu do tej, którą zapłaciłby dokonując wpłaty bezpośrednio wierzycielowi.

Nie ma zatem podstaw do pobierania pełnej opłaty, jeśli dług został uiszczony na wezwanie.  Z punktu widzenia wierzyciela w zasadzie jest to obojętne. W praktyce zdarza się jednak, że wierzycielowi może zależeć na tym, aby dłużnik nie był obciążany dodatkowymi opłatami (np. w sytuacji, gdy chcą kontynuować współpracę lub gdy wierzyciel dostrzega rzeczywiste, a nie pozorne problemy finansowe dłużnika i wszczynając postępowanie egzekucyjne zależy mu wyłącznie na wyegzekwowaniu należności, a nie na finansowym pogrążeniu dłużnika).

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28.06.2017 r., sygn. akt P 63/14

Kupiło dwóch ale odstępuje od umowy jeden

Sprowadzony z Niemiec samochód kupiło w Polsce dwóch pechowców, ojciec i syn. Kupujący występowali jako współwłaściciele. Następnie ojciec darował synowi swój udział, w wyniku czego ten ostatni stał się wyłącznym właścicielem pojazdu. Samochód okazał się wadliwy wobec czego aktualny wyłączny właściciel (tzn. syn) złożył sprzedawcy oświadczenie o odstąpieniu od umowy sprzedaży „w całości” i zażądał zwrotu ceny oraz odszkodowania w granicach ujemnego interesu umownego.

Pozornie prosta sprawa okazała się na tyle zawiła, że trafiła do Sądu Najwyższego, który w dniu 19 października 2016 r., w sprawie III CZP 5/16 wydał uchwałę siedmiu sędziów rozstrzygając szereg wątpliwości wynikłych na jej tle. Zasadniczo chodziło o to, kto może odstąpić od umowy, tj. ojciec czy syn, a może muszą działać obaj?

Sąd Najwyższy uchwalił, że darowizna udziału we współwłasności rzeczy ruchomej przez jednego z dwóch współwłaścicieli na rzecz drugiego powoduje – jeżeli umowa darowizny nie stanowi inaczej – przejście na obdarowanego (w drodze przelewu, także do rozumianego) uprawnienia do odstąpienia od umowy sprzedaży, na podstawie której doszło do nabycia własności rzeczy. W takiej sytuacji uprawniony do odstąpienia od umowy i żądania zwrotu ceny oraz zobowiązany do zwrotu rzeczy sprzedawcy jest wyłącznie obdarowany. Oznacza to w tym przypadku, że co prawda samochód kupiło dwóch ale odstępuje od umowy jeden, tzn. syn będący w chwili odstąpienia jedynym właścicielem.

Sąd dokonał przeglądu poglądów prawnych związanych ze sprawą wobec dotychczasowych rozbieżności w liniach orzeczniczych Sądu Najwyższego. Tym razem SN, niejako wracając do korzeni, podążył tropem ujętym w zapomnianych już przez wielu wytycznych w zakresie wykładni prawa i praktyki sądowej w sprawach rękojmi i gwarancji, z dnia 30 grudnia 1988 r., III CZP 48/88 (uchwała pełnego składu Izby Cywilnej i Administracyjnej Sądu Najwyższego). Osoby mające problemy z rękojmią lub gwarancją zachęcam do zapoznania się z tymi wytycznymi. Pomimo zmian przepisów posiadają one szereg cennych stwierdzeń wskazujących na możliwe kierunki wykładni.

Świadczenie rzeczy oznaczonej co do tożsamości

Wracając do omawianej sytuacji zauważyć za Sądem Najwyższym wypada, że podstawą rozważań jest tutaj sytuacja, w której doszło do zawarcia umowy kupna określonego samochodu przez dwie osoby występujące po stronie kupującego. Świadczeniem sprzedawcy było przeniesienie własności rzeczy oznaczonej co do tożsamości (art. 155 § 1 k.c.) i wydanie rzeczy (art. 535 § 1 k.c.). W doktrynie oraz orzecznictwie jednolicie przyjmuje się, że świadczenie rzeczy oznaczonej co do tożsamości, zarówno przeniesienie własności, jak i wydanie takiej rzeczy, jest zawsze niepodzielne (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 marca 2002 r., IV CKN 821/00, nie publ.). Świadczenie sprzedawcy jest więc niepodzielne, podobnie jak wzajemne świadczenie kupujących w razie skorzystania przez nich z prawa odstąpienia od umowy rzeczy ruchomej. Należy przy tym zaznaczyć, że wzajemnym świadczeniem kupujących w razie odstąpienia od umowy sprzedaży rzeczy ruchomej jest tylko zwrot rzeczy wadliwej. Jak bowiem stwierdził Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 2 lutego 2003 r., III CZP 80/02 (OSNC 2003 r., nr 11, poz. 141), samo odstąpienie od umowy sprzedaży rzeczy ruchomej na podstawie art. 491 § 1 oraz art. 560 § 2 k.c. powoduje przejście własności tej rzeczy z powrotem na zbywcę.

Współwłaściciele a niepodzielny charakter uprawnienia do odstąpienia od umowy

W konsekwencji uprawnienie do odstąpienia od umowy sprzedaży rzeczy ruchomej oznaczonej co do tożsamości przysługujące kilku kupującym będącym jej współwłaścicielami ma charakter niepodzielny i może być wykonywane tylko łącznie przez wszystkich uprawnionych, a w razie wykonania tego uprawnienia na wszystkich tych osobach będzie spoczywał obowiązek zwrotu rzeczy sprzedającemu i zgodnie z art. 380 § 1 k.c. za jego spełnienie będą oni odpowiadali jak dłużnicy solidarni.

Oznacza to tyle, że gdyby ojciec nie przeniósł na syna swego udziału to musieliby razem odstąpić od umowy (co w razie hipotetycznego sporu współwłaścicieli mogłoby być trudne lub niemożliwe), a ponadto wspólnie odpowiadaliby za zwrot tego konkretnego samochodu (rzeczy oznaczonej co do tożsamości). Darowizna na rzecz syna uprościła sprawę o tyle, że oświadczenie o odstąpieniu mógł już złożyć aktualny i zarazem jedyny właściciel. Na dokonanie darowizny na rzecz syna ojciec nie musiał uzyskiwać zgody swego kontrahenta, czyli sprzedawcy samochodu. Za słusznością takiego podejścia przemawiają także względy funkcjonalne.

Sąd Najwyższy podkreślił, że sprzedawcy, który od chwili odstąpienia od umowy sprzedaży przez kupującego staje się z powrotem właścicielem rzeczy, przysługuje również przewidziane w art. 222 § 1 k.c. i skuteczne erga omnes prawo podmiotowe żądania od osoby, która włada faktycznie jego rzeczą, aby rzecz została mu wydana. Z reguły tą osobą jest cesjonariusz, a więc ta sama osoba, w stosunku do której sprzedawcy przysługuje roszczenie przewidziane w art. 494 w zw. z art. 560 § 2 k.c.

Nowe zobowiązanie do zwrotu rzeczy wykreowane przez odstępującego od umowy

Dociekliwszym dodam, że Sąd Najwyższy zajmował się przy okazji tej sprawy kwestiami związanymi z istotą przejęcia długu (art. 519 k.c.). Stwierdzono, iż w tej sytuacji brak podstaw do twierdzenia, że obowiązek zwrotu rzeczy wadliwej po odstąpieniu od umowy sprzedaży, jest długiem, w rozumieniu art. 519 k.c., wynikającym z tej umowy. Skoro nabywca udziału i współuprawnienia do odstąpienia od umowy, wstąpił w sytuację prawną zbywcy i jest uprawniony do odstąpienia od umowy sprzedaży i tym samym unicestwienia jej oraz wykreowania nowego stosunku zobowiązaniowego, to on, a nie zbywca, staje się stroną tego stosunku uprawnioną do żądania zwrotu ceny i zobowiązaną do zwrotu rzeczy wadliwej. Zobowiązanie do zwrotu rzeczy nie jest w tej sytuacji długiem z pierwotnej umowy sprzedaży, w rozumieniu art. 519 k.c., w której stroną kupującą był darczyńca udziału i obdarowany, lecz jest zobowiązaniem z nowego stosunku prawnego wykreowanego przez nabywcę udziału odstępującego od umowy sprzedaży. To on, a nie zbywca udziału jest – obok pierwotnego sprzedawcy – stroną tego nowego stosunku i jest zobowiązany wobec sprzedawcy do zwrotu rzeczy wadliwej. Nie ma więc w istocie zmiany dłużnika zobowiązania do zwrotu rzeczy, a tym samym nie ma podstaw do stosowania art. 519 § 1 k.c., gdyż w pierwotnej umowie sprzedaży takie zobowiązanie (dług) w ogóle nie istniało, skoro obowiązek zwrotu rzeczy powstaje dopiero po unicestwieniu tej umowy w wyniku odstąpienia od niej kupującego i dodatkowo zażądania przez niego zwrotu ceny. Nie jest zatem konieczna zgoda pierwotnego sprzedawcy, jako wierzyciela zobowiązania do zwrotu rzeczy wadliwej, na przejście tego zobowiązania na nabywcę udziału we współwłasności tej rzeczy i cesjonariusza przelewu uprawnienia do odstąpienia od umowy sprzedaży. W wyniku darowizny udziału we współwłasności i przelewu współuprawnienia do odstąpienia od umowy, uprawniony do złożenia oświadczenia o odstąpieniu od umowy sprzedaży rzeczy wadliwej oraz żądania zwrotu ceny, jak również zobowiązany do zwrotu rzeczy wadliwej pierwotnemu sprzedawcy jest wyłącznie nabywca udziału i cesjonariusz z umowy przelewu.

Pamiętajmy, iż cesjonariusz to nabywca wierzytelności, a cedent to jej zbywca.

Brak pogorszenia sytuacji prawnej pierwotnego sprzedawcy

Należy podkreślić, że takie ukształtowanie nowego stosunku zobowiązaniowego po odstąpieniu od umowy sprzedaży nie prowadzi do pogorszenia sytuacji prawnej pierwotnego sprzedawcy, dla którego nie ma decydującego znaczenia, kto po odstąpieniu od umowy będzie zobowiązany do zwrotu na jego rzecz wadliwego przedmiotu sprzedaży. Podobna sytuacja zachodzi przy żądaniu wymiany rzeczy wadliwej na wolną od wad, gdy kupujący obowiązany jest zwrócić rzecz wadliwą sprzedawcy. Zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie powszechnie dopuszcza się przelew tego uprawnienia wynikającego z rękojmi, mimo braku zgody pierwotnego sprzedawcy na zmianę dłużnika obowiązku zwrotu rzeczy wadliwej po jej wymianie na wolną od wad (por. np. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 5 lutego 2004 r., III CZP 96/03).

Prawa pierwotnego sprzedawcy zabezpiecza także przysługujące mu na podstawie art.496 k.c. prawo zatrzymania ceny do czasu zaoferowania zwrotu rzeczy. W przypadku przelewu uprawnienia do odstąpienia od umowy, o zwrot ceny może wystąpić tylko cesjonariusz, zatem prawo zatrzymania ceny może być wykorzystane przez sprzedawcę jedynie wobec niego, a więc w stosunku do jednego z dotychczasowych dwóch zobowiązanych. Jeżeli z jakichkolwiek przyczyn rzecz znajduje się u cedenta, w interesie cesjonariusza jest wydobycie jej od niego i zwrócenie sprzedawcy. Do tego czasu sprzedawca nie jest obowiązany do zwrotu ceny, a cesjonariusz jest odpowiedzialny wobec niego za utratę i uszkodzenie rzeczy. Wszystko to w wystarczający sposób zabezpiecza roszczenie sprzedawcy w stosunku do kontrahenta o zwrot rzeczy, niezależnie od tego, czy może go dochodzić od dwóch kupujących solidarnie, czy tylko od jednego z nich.

Pracownik wyrządził pracodawcy znaczną szkodę ale dyscyplinarki nie będzie

Pracownik wyrządził pracodawcy znaczną szkodę ale dyscyplinarki nie będzie można mu wręczyć. Czy to możliwe aby spowodować straty w firmie (około 500.000 zł) i nie być z niej wyrzuconym w trybie art. 52 § 1 pkt. 1 k.p.? Tak, a sytuacji takiej dotyczył wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23.02.2017 r., w sprawie I PK 81/16. Z uzasadnieniem tego wyroku powinni zapoznać się pracodawcy, którzy zamierzają zwolnić pracownika bez wypowiedzenia (czyli w trybie natychmiastowym – art. 52 k.p.) oraz pracownicy, którzy chcą się bronić przed takim zwolnieniem.

W wielkim skrócie można powiedzieć, że pracownik (specjalista do spraw zaopatrzenia), do którego obowiązków należało m.in. dokonywanie zakupów oraz niedopuszczanie do powstania zapasów zbędnych lub nadmiernych,  polegając na informacjach z systemu informatycznego w firmie (lecz generującego błędne zapotrzebowanie na surowce) dokonał zakupu towarów, które były zbędne, a do tego wkrótce ich ceny znacząco spadły. Spowodował tym w firmie poważny kryzys finansowy.

Pracodawca zwolnił go w trybie natychmiastowym, w odpowiedzi na co pracownik skierował sprawę do sądu i ją wygrał. Bronił się przed zarzutami pracodawcy m.in. tym, że nie wiedział o wadach systemu informatycznego (co było jednak w sprawie sporne), jakkolwiek był szkolony przez pracodawcę to jednak w sposób niewystarczający (niewłaściwy, za krótki), a do tego nie polecono mu aby weryfikował dane z systemu. Twierdził również, że pracodawca nie poinformował go o jego obowiązkach w sytuacji, gdy zaistniałaby uzasadniona niepewność co do ich zakresu. Dostęp do danych o aktualnych zamówieniach miał jego przełożony niewnoszący zastrzeżeń co do zamówień, zaś w danym wydziale pracował krótko (zaledwie dwa miesiące). Do tego zwrócono uwagę na fakt, iż nadzór pracodawcy był niewystarczający zwłaszcza, że w tym czasie nie było żadnego innego pracownika posiadającego doświadczenie pracy w tym dziale (w związku z niedawną wymianą personelu).

Podstawy do wręczenia dyscyplinarki

Skoro zwolnienie dyscyplinarne może dotyczyć sytuacji, w której mamy do czynienia z winą umyślną (a tej nie wykazano)  lub rażącym niedbalstwem pracownika to należało wyjaśnić co nie kryje się pod tym pojęciem. Otóż „rażącego niedbalstwa” nie można utożsamiać ze zwykłym zaniedbaniem, nieudolnością, brakiem operatywności, nieskutecznością, działaniem wbrew oczekiwaniom pracodawcy czy nieosiąganiem zamierzonych rezultatów. Rażące niedbalstwo, jako element ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, jest postacią winy nieumyślnej, której nasilenie wyraża się w całkowitym ignorowaniu przez pracownika następstw jego działania, jeżeli rodzaj wykonywanych obowiązków lub zajmowane stanowisko nakazują szczególną przezorność i ostrożność w działaniu. Natomiast wina umyślna wyraża się w tym, że pracownik chce przez swoje zachowanie wyrządzić szkodę pracodawcy lub co najmniej świadomie się na to godzi (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 16.07.2013 r., II PK 337/12 i z dnia 28.06.2012 r., II PK 285/11).

Sąd Najwyższy podkreślił, że rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 k.p., jako nadzwyczajny sposób rozwiązania stosunku pracy i najbardziej dotkliwy dla pracownika, powinno być stosowane przez pracodawcę wyjątkowo i z ostrożnością. Musi ono być uzasadnione szczególnymi okolicznościami, które w zakresie winy pracownika polegają na jego złej woli lub rażącym niedbalstwie (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28.06.2016 r., II PK 163/15).

Obrona pracownika okazała się skuteczna i dostał odszkodowanie. Wniosek z tego taki, że pracodawcy powinni zadbać o właściwe szkolenie pracowników, dokładne określenie ich obowiązków, nadzór przez kompetentne osoby albowiem mogą być w sądzie zaskoczeni obroną pracownika sprowadzającą się do tego, że to on obciążać będzie zarzutami pracodawcę, w tym twierdząc, iż tego a tego nie wiedział bo mu pracodawca nie powiedział choć powiedzieć powinien, że szkolenia były w zasadzie tylko formalne, a do tego nie było kompetentnych przełożonych lub osób, które mogłyby skutecznie nadzorować jego pracę.

Sprawa ma szersze znaczenie i może podpowiadać co robić, a czego unikać  w sytuacji zwolnienia dyscyplinarnego.

Odpowiedzialność byłego członka zarządu spółki z o.o. za niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości

Odpowiedzialność byłego członka zarządu spółki z o.o. za niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości może być dotkliwa i zaskakująca. Może dotyczyć nawet takiej sytuacji, gdy wierzytelność wnioskodawcy powstała po zaprzestaniu pełnienia przez uczestnika funkcji członka zarządu.

Niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości zarządzanej spółki i „podmiana” osób w zarządzie nie są prawnie obojętne dla nierzetelnych zarządców.

uchwale z 28.09.2016 r., sygn. akt III CZP 48/16 Sąd Najwyższy stwierdził, że:

Wierzyciel jest legitymowany do złożenia wniosku o wszczęcie postępowania o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej przez członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z powodu niezgłoszenia przez niego w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości tej spółki także wtedy, gdy wierzytelność wnioskodawcy powstała po zaprzestaniu pełnienia przez uczestnika funkcji członka zarządu.

W ten sposób, korzystając z przepisów prawa upadłościowego (art.373, 374 i 376) można osiągnąć cel postępowania o orzeczenie zakazu (dotyczy prawa prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek i pełnienia funkcji członka rady nadzorczej, reprezentanta lub pełnomocnika w spółce handlowej, przedsiębiorstwie państwowym, spółdzielni, fundacji lub stowarzyszeniu) polegający na czasowym wyeliminowaniu z obrotu gospodarczego nierzetelnego dłużnika (upadłego) bądź jego nierzetelnych zarządców.